Dziś
cały dzień spędziłam na lekturze książki, o której krążyły legendy. Muszę
przyznać, że nie żałuję. „Kronos” powstawał od 1952 lub 1953 roku. Autor na
bieżąco komentował swoje życie, a także cofnął się aż do roku 1922 roku. Pierwszy
okres 1922-1939 jest najbardziej chaotyczny, poza nim wszystkie pozostałe
okresy zostały podzielone na lata, a następnie na miesiące. Ostatni miesiąc to
maj 1969 roku (Gombrowicz zmarł w lipcu).
W
książce pisarz dużo miejsca poświęcił poszczególnym wydaniom swoich utworów, ich
tłumaczeniom, wystawianiu dramatów, a także ich odbiorowi w Polsce i na
świecie. Gombrowicz wspomina o wielu ważnych wydarzeniach historycznych. Sporo
miejsca poświęca przyjaciołom i relacjom z nimi. Podobają mi się podsumowania
poszczególnych lat. Autor szczerze pisze w nich, jak ocenia swoje zdrowie,
życie erotyczne, a także pracę zawodową w danym roku. W „Kronosie” pojawiają
się również bardziej prozaiczne informacje dotyczące zakupu pióra, płyt czy
płaszcza. Zdziwić może beznamiętny ton np. kiedy pisze o śmierci siostry czy
skandalu rodzinnym. W taki sam sposób pisze o kłopotach ze zdrowiem czy o
starości. Właśnie ten brak emocji bardzo mnie zdziwił.
Osobiście
dodałabym do książki podtytuł „zapiski”. Czytając miałam wrażenie, że są to
luźne zapiski umieszczone na marginesie kalendarza. Jeśli spodziewacie się
języka znanego z innych utworów Gombrowicza będziecie zawiedzeni. Zdania są
krótkie, bez gombrowiczowskiej finezji, jak to w zapiskach. Nie zszokował mnie
natomiast język użyty do opisu przelotnych romansów Gombrowicza, często
wulgarny, wielkim artystom wiele się wybacza.
Podziwiam
ogrom pracy włożonej przez żonę pisarza – Ritę Gombrowicz w przygotowanie tej
książki. Przypisy wymagały od niej i od osób zajmujących się edycją ogromu
pracy, co w pełni doceniam. Na każdej stronie jest średnio po kilka obszernych
wyjaśnień, bez przeczytania których odbiór książki byłby dla współczesnego
odbiorcy bardzo trudny, a miejscami nawet niemożliwy. Sporo jest też zdjęć np.
miejsc, w których mieszkał Gombrowicz, fragmentów rękopisu „Kronosa” czy fotografii
przyjaciół.
Uważam
jednak, że nazwanie książki wychodzącej w 2013 roku najważniejszym wydarzeniem
literackim XXI wieku to duże nadużycie. Owszem pokazuje on wybitną postać z
zupełnie innej strony, a wartość faktograficzna jest ogromna, ale moim zdaniem określenie
to jest na wyrost. Jeśli lubicie Gombrowicza koniecznie musicie sięgnąć po
książkę. Jeśli jednak nie jesteście wielbicielami jego talentu przeczytajcie
najpierw jej fragmenty i sami oceńcie czy warto. Moim zdaniem to wspaniałe
uzupełnienie „Dzienników” Gombrowicza. Cieszę się, że wdowa po pisarzu
zdecydowała się na opublikowanie dzieła. Tym bardziej, że Gombrowicz nie pisze
o niej zbyt pochlebnie.
Poniżej zdjęcia z konferencji prasowej zorganizowanej przez Wydawnictwo Literackie w centrum prasowym PAP w dniu 8 maja 2013 r. w Warszawie.
 |
| Rita Gombrowicz |
 |
od lewej: Michał Chaciński, Vera Michalski-Hoffmann, Rita Gombrowicz,
Renata Niziołek, prof. Jerzy Jarzębski |
 |
| od lewej: Vera Michalski-Hoffmann, Rita Gombrowicz, Renata Niziołek |