piątek, 31 sierpnia 2012

Królowa Nocy – Anna Kłodzińska

Wybór dzisiejszej książki nie był przypadkowy. Oglądając kultowy serial z czasów PRL-u 07 zgłoś się zwróciłam uwagę, że scenariusz do dwóch odcinków powstał na podstawie utworów Anny Kłodzińskiej. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z jej twórczością. Aż do teraz.
Niestety Królowa Nocy rozczarowała mnie. Kiedy ma miejsce morderstwo łatwo można odgadnąć, kto go dokonał. Akcja osnuta jest wokół postaci Kazimierza Derby, około 50-letniego dyrektora administracyjno-handlowego jednej z warszawskich fabryk. Podczas nieobecności żony i syna, którzy spędzają wakacje w Bułgarii, dyrektor w barze poznaje młodą śliczną dziewczynę, Liz Wight, z którą spędza noc. Szybko zapomina o przygodzie z Angielką. Okazuje się jednak, że cena jaką przyjdzie mu zapłacić za chwilę zapomnienia w ramionach pięknej Liz będzie ogromna. Kazimierz pada ofiarą szantażu i sprytnie uknutej intrygi, którą Królowa Nocy przypłaci życiem. Potem następuje stopniowe skomplikowanie akcji, co jednak nie zmienia faktu, że wiemy, kto zabił dziewczynę.
Zaletą książki jest z pewnością to, że bardzo szybko się ją czyta, ale czy o to chodzi?

niedziela, 26 sierpnia 2012

Nie wierzę w życie pozaradiowe – Marek Niedźwiecki

Dziś przedstawiam książkę, której autora bardzo lubię i podziwiam. Audycji Marka Niedźwieckiego, dziennikarza muzycznego radiowej Trójki, słucham regularnie. Czytałam jego poprzednie książki dotyczące Listy Przebojów Trójki. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po kolejną jego pozycję. Od razu dodam, Niedźwiecki urzekł mnie swoją szczerością i otwartością. Czym jest Nie wierzę w życie pozaradiowe? Trochę autobiografią, trochę szczerą rozmową z czytelnikiem, trochę próbą oceny przeszłości. To również zbiór refleksji dotyczących otaczającego świata, radia, podróży i fascynujących miejsc, innych ludzi…
Poznajemy życie autora od dzieciństwa w Szadku, przez szkołę w Zduńskiej Woli, studia w Łodzi do chwili obecnej w Warszawie. Prowadzi nas przez swoją drogę zawodową, od fascynacji radiem, które w czasach jego młodości było oknem na świat i odtrutką na rzeczywistość lat 50. i 60., przez pracę w Studenckim Radiu Żak, Radiu Łódź, Programie 1 Polskiego Radia, do pracy w Trójce i Złotych Przebojach. Opisuje szczegółowo początki w Trójce od telefonu od Zofii Kruszewskiej, przez spotkanie z Andrzejem Turskim i początek Listy Przebojów Programu 3. Z książki wyłania się historia człowieka, który z determinacją konsekwentnie dążył do wyznaczonego przez siebie celu i osiągnął go. Autor wspomina swoich współpracowników i wyznaje, że po 30 latach wciąż oddaje głosy na ulubione piosenki, prowadzi notatki i statystyki. Pisze również o zauroczonych słuchaczkach, których było najwięcej w czasie kiedy na antenie czytał wiersze, a słuchaczki odbierały to bardzo osobiście. W jego pracy radiowej były też chwile bardzo trudne, gdy umierał ktoś znany czy były wypadki jak samolotu Tadeusz Kościuszko w Lesie Kabackim, w katastrofie którego zginęła jego koleżanka Wiesia.
Niedźwiecki pisze o rozstaniu z Trójką po 25 latach jako o jednej z najtrudniejszych decyzji życiowych. Po kilku miesiącach rozpoczął pracę w Radiu Złote Przeboje. Niestety, nic o niej nie pisze, tego zabrakło mi w książce.
Uzupełnieniem tekstu są fragmenty pamiętników autora, zestawienia różnych notowań list czy własne topy, nie tylko muzyczne. Zdziwiło mnie, kiedy przeczytałam przepisy kulinarne Niedźwieckiego. Ciekawostką jest również fakt, że pisał wiersze, a jeden z nich pt. Wspomnienie wydrukował miesięcznik „Poezja”, został on umieszczony w książce.
Niezwykle szczerze redaktor pisze o swojej samotności - kiedyś myślał, że to on wybrał samotność, teraz podejrzewa, że to ona wybrała jego. Wspomina o swojej chorobie – guzie, który wyrósł mu na prawym uchu.
Sporo miejsca poświęca podróżom. Do momentu powstania książki opuszczał Polskę 132 razy. Z podróży przywozi notowania tamtejszych list przebojów i płyty, nazywa siebie niedzielnym turystą, pracoholikiem. Kocha Australię ponieważ jest pełna kontrastów.
Z książki można dowiedzieć się kim był w poprzednim wcieleniu jej autor, o kogo i z kim bił się jedyny raz w życiu, fanem jakiej listy przebojów był i w której piosenkarce się kochał. Książkę uzupełniają liczne fotografie, m.in. z rodzinnego archiwum, podróży czy legitymacji szkolnej.
Nie wierzę w życie pozaradiowe to lektura lekka, miejscami zabawna, niepozbawiona autoironii, ale i refleksji. Niedźwiecki pisze tak samo jak mówi, mam wrażenie, że to on czyta tą książkę.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Babo chce – Eva Susso, Benjamin Chaud

Dziś rozpoczynam cykl książek dla dzieci. Pierwsza z nich, Babo chce, autorstwa Evy Susso z rysunkami Benjamina Chauda, w tłumaczeniu Katarzyny Skalskiej to szwedzka publikacja przeznaczona dla najmłodszych. Jej zaletą są wyjątkowe rysunki. O czym jest książeczka? O rodzinie - obok mamy i taty należą do niej jeszcze Babo, Lalo, Binta, Ajsza oraz domowe zwierzaki – pies i kura. Babo podczas spaceru z siostrą odkrywa otaczający go świat. Dużo tutaj wyrazów dźwiękonaśladowczych. Dziecko dowiaduje się, że wózek jedzie „TURLI TURLI TUR TUR TUR”. Poznaje mrówki, zająca, jagody, łosie, dziki… Gdy Babo wraca do domu wszyscy się cieszą, wspólnie przygotowują pyszne ciasto, które jedzą „MNIAM MNIAM MNIAM…”
Książeczka jest pomocna w nauce pierwszych słów i sylab. Mało w niej wyrazów, przeważają onomatopeje i śliczne rysunki. To pozycja przydatna w nauce, a przy tym jest optymistyczna i wesoła.
Babo chce to jedna z trzech książeczek, które ukazały się w Polsce. Pozostałe dwie książeczki z serii to Binta tańczy oraz Lalo gra na bębnie. Moim zdaniem Babo chce jest z nich najlepsza.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Podwójne życie Szaszkiewiczowej – Irena Kika Szaszkiewiczowa

Książka ta jest niezwykła z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że jest autobiografią kobiety wyjątkowej. Po drugie bo pozwala czytelnikom poznać Piwnicę pod Baranami od środka. Po trzecie ponieważ widzimy, jak dawny świat ziemiański odchodzi do lamusa. Po czwarte….
Kim jest Kika? W chwili wydania autobiografii ma 94 lata. To kobieta, która żyła w Babicy, Lwowie, Kłodzku, Krakowie i Norwegii, i wszędzie tam czuła się dobrze. Potrafi radzić sobie w każdej sytuacji. Pisze, że chciała być kronikarką wierną, powściągliwą i dyskretną, co jej się udało. Tekst pisany jest lekko, zabawnie, z dystansem do siebie i otaczającego świata, to prawdziwa rozrywka.
Na początku poznajemy jej rodzinę – ze strony ojca, Joachima Chimka Jarochowskiego, pełną talentów i osobowości (m.in. należał do niej pierwszy premier II RP) i ze strony matki, Marii Muchy Wiktor, gdzie próżno szukać wybitnych umysłów. W Babicy 4 marca 1917 r. rodzi się Kika. Ma młodsze rodzeństwo – siostrę Marię, zwaną Mają (autorkę powieści Niemiłosierni, Buraczane liście, opowiadań Wyroki śmierci, przyczyniła się do opublikowania Pamiętnika Dawidka Rubinowicza) i brata Konstantego, zwanego Kotem (fotoreportera). W Babicy żyli spokojnie i dostatnie, mieli bibliotekę, która liczyła kilka tysięcy tomów, książki lubiła nawet służba, a w wolnych chwilach grywali w tenisa. Poznajemy niesamowity klimat XX-lecia - wuj Karol to legenda Zielonego Balonika, a rodzice przyjaźnili się z Kossakami.
Życie Kiki pełne jest spotkań z wyjątkowymi ludźmi, np. z Olgą Małkowską, która prowadziła szkołę harcerską w Cisowym Dworku, w Pieninach, do której autorka uczęszczała. W czasie wojny Kika spotykała Hubala, który często gościł w jej rodzinnym domu. Potem poznaje Piotra Skrzyneckiego, który pomieszkuje u niej na ul. Urzędniczej w Krakowie, a także inne osoby związane z Piwnicą pod Baranami: Janinę Garycką, Wiesława Dymnego, Barbarę Nawratowicz czy Krzysztofa Litwina. Piwnica wciąga Kikę, która wówczas pracowała w Kombinacie na Nowej Hucie jako pielęgniarka. Piwnicznie byli wysadzeni z siodła, ona też.
Kika pisze nie tylko o swoim szczęściu, ale również o sprawach bolesnych, o tym jak oddała synów do domu dziecka, o braku promocji do kolejnej klasy, o rozwodzie i o tym, że były mąż miał jeszcze trzy żony.
Zdziwił mnie brak tęsknoty za dawnym światem, życiem we dworze, w otoczeniu służby, obrazów i pamiątek rodzinnych. To właśnie z tego świata po licznych tułaczkach Kika trafia do pracy w Nowej Hucie.
Jeśli jesteś ciekawy, w jakich okolicznościach Kika wyjechała do Norwegii, jak stała się bohaterką komiksu w „Przekroju”, chcesz poznać historię wędrówki obrazu Grottgera Pożar dworu, zrozumieć dlaczego Kika brała ślub w czarnej sukni, czy czym na starość zajęła się bohaterka musisz koniecznie sięgnąć po jej autobiografię.


Poniżej prezentuję nagranie z promocji książki, która odbyła się w Piwnicy pod Baranami.


czwartek, 2 sierpnia 2012

Parrot i Olivier w Ameryce - Peter Carey

Czytanie tej książki było wyjątkowym przeżyciem, zaskakujące wydaje się to w kontekście faktu, że pierwsze dwa rozdziały były… zwyczajnie nudne. Już zaczęłam upewniać się, że lepiej o tej książce zapomnieć niż tracić czas na lekturę. W pierwszym rozdziale poznajemy dzieciństwo Oliviera, w drugim młodość Parrota. Wtedy zaczęłam się zastanawiać: jak to możliwe, że tych dwóch tak różnych bohaterów znajdzie się razem w Ameryce? Jak pisarz połączy ich losy? Ciekawość sprawiła, że postanowiłam dać książce ostatnią szansę i nie żałowałam swojej decyzji. Kilkaset stron czyta się bardzo szybko i jest to dobra rozrywka.
To jedna z ciekawszych książek jakie w ostatnim czasie przeczytałam. A o czym jest? To powieść o życiu w Ameryce, o arystokratach, biedakach i o rewolucji, ale przede wszystkim o przyjaźni między tytułowymi bohaterami. Olivier, zwany przez swego kompana Lordem Migrenom, należał do rodziny arystokratycznej, będącej w opozycji do Napoleona. Widzimy wpływ zawirowań historycznych na losy rodziny. Z kolei Parrot to syn wędrownego drukarza, wychowany przez Monsicura. Oto, co Parrot mówi o sobie: „(…) obudziłem się jako Parrot, ktoś kochany, przeciwnik rządu, jakobin, socjalista, człowiek z przeszłości płynący na falach historii…”
Autor zastosował ciekawy zabieg – niektóre wydarzenia widzimy z perspektywy dwóch, diametralnie różnych, bohaterów. Warto zaznaczyć, że bohaterowie drugoplanowi, którzy pojawiają się np. na początku ksiązki powracają później w przedziwnych konfiguracjach i sytuacjach. Ponadto postacie są nietuzinkowe, barwne i oryginalne. W książce nie brakuje również komizmu.
Polecam wszystkim tym, którzy lubią nagłe zwroty akcji, intrygi i zmienność narracji.

piątek, 27 lipca 2012

Direttissima - Jerzy Kulczyński

Obiecałam, że raz w miesiącu będzie się pojawiała recenzja kryminał z czasów PRL-u i słowa dotrzymuję. Dziś zatem pierwsza, ale nie ostatnia. Dlaczego właśnie taki cykl? Przede wszystkim dlatego, że ciekawią mnie ówczesne realia, tak różny od dzisiejszych. Moim zdaniem dzięki osadzeniu w realiach PRL kryminały te pozwalają poznać prawdziwe życie epoki. Nie są to wybitne dzieła literatury, ale można przy nich odpocząć.
Cykl rozpoczynam utworem Direttissima Jerzego Kulczyńskiego. Utwór ten wybrałam ze względu na intrygujący tytuł. Już śpieszę objaśnić, co oznacza. To określenie używane we wspinaczce i oznacza najkrótszą drogę, która prowadzi blisko spadku wierzchołka. Książka została wydana w 1986 roku przez Wydawnictwo Iskry i należy do serii Klub Srebrnego Klucza. Już sama okładka jest mocno intrygująca. Pojawia się pytanie: czy pasta do zębów może być narzędziem zbrodni?
Akcja rozgrywa się w moich ukochanych Tatrach, w schronisku przy Morskim Oku, na przełomie lat 50. i 60. Trwają tam przygotowania do pierwszej po wojnie polskiej wyprawy w Himalaje. W zgrupowaniu uczestniczy dziesięciu mężczyzn, przy czym tylko szczęściu z nich ma pojechać na wyprawę. Przygotowania rozpoczyna samotne przejście direttissimy Mięgusza przez kierownika wyprawy, Wirskiego. Niestety, podczas wspinaczki nagle spada on. Szybko okazuje się, że nie był to wypadek a zabójstwo. Wiadomo, że w schronisku jest morderca. Zaczyna się halny i nikt nie może opuścić Morskiego Oka. Rozpoczyna się śledztwo uczestników wyprawy, w którym bierze udział personel schroniska. Próbują odpowiedzieć na pytanie: kto zabił Wirskiego? Czy był to uczestnik zgrupowania: ktoś, kto miał zatarg z Wirskim lub chciał pojechać zamiast niego w Himalaje? A może to ktoś z zewnątrz – tajemniczy mężczyzna z Wrocławia lub młody chłopak z Polesia?
Długo przed połową książki wiedziałam kto zabił i dlaczego. Jednak ilość możliwych rozwiązań, jaką przedstawia autor jest imponująca. Ciekawie nakreślone są również sylwetki bohaterów. Każdy ma swój indywidualny rys. To ludzie z krwi i kości, nie są doskonali, mają liczne wady, są wobec siebie uszczypliwi, a nawet złośliwi, bywają też wulgarni.
Podsumowując Direttissima to kryminał krótki, ale ciekawie napisany, pokazujący skomplikowane ludzkie historie.


niedziela, 22 lipca 2012

Marzenia i tajemnice – Danuta Wałęsa

Książka Danuty Wałęsy wywołała ogromne poruszenie na polskim rynku wydawniczym w 2011 roku. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy żona byłego prezydenta opowiada o sobie i swoim życiu. To ona jest centralną postacią. Poza tym pisze szczerze i w sposób niezwykle wciągający.
Całość składa się z dwóch części – pierwsza to opowieść Danuty Wałęsy, a druga to wypowiedzi osób bliższych i dalszych, nie tylko rodziny i znajomych. Autorka pisze o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, przyznaje się do braku wykształcenie, nie ukrywa kim jest, ani skąd pochodzi.
Wielu czytelników i recenzentów najbardziej emocjonowało się fragmentami dotyczącymi relacji z mężem. Danuta Wałęsa skarży się, że nie dostawała kwiatów bez okazji czy że nie ma z kim tańczyć, a także na to, że Lech Wałęsa chciał, żeby w domu porozumiewali się za pomocą Skype’a.
Podkreśla, że żyła dla męża i dzieci, o sobie nigdy nie myślała, czyni to dopiero teraz. Okazuje się, że Lech Wałęsa nigdy z nią nie rozmawiał na tematy polityczne. Ona sama nie lubi polityki o czym pisze wprost nazywając ją „cholerną”. Nie kreuje się na kogoś, kim nie jest. Jest autentyczna. Pisze o rodzinie, dzieciach i rywalach politycznych męża. W książce pojawia się wiele ciekawostek: dowiadujemy się, że były prezydent grał w lotto, Danuta drukowała wspólnie z mężem ulotki, które chowali w lodówce, o aresztowaniu małej Magdy Wałęsy czy o tym, że Józef Oleksym podczas spotkania z Ojcem Świętym pytał ją jak należy się z Nim witać.
W książce nie brak gorzkich słów: w jej odczuciu mąż w latach 70. poświęcił rodzinę dla polityki. Danuta Wałęsa to kobieta czynu – składała w stanie wojennym kwiaty pod pomnikiem stoczniowców, zrobiła Lechowi Wałęsie zdjęcie w czasie internowania, które ukazało się w zachodniej prasie, pojechała także w imieniu męża odebrać Nagrodę Nobla.
Pisze o skutkach prezydentury dla rodziny, o rozwodach dzieci. Jednocześnie podkreśla, że nawet w snach nie mogła sobie wymarzyć takiego życia. Dziękuje losowi za to, co ma i niczego nie żałuje.
Danuta Wałęsa pokazała wielką klasę – kiedy wspomina o wścibskiej sąsiadce, to nie z nazwiska, jeśli kogoś z polityków nie lubi to pisze dlaczego, jeśli o kimś zmienia zdanie uzasadnia to. Wszystko poparte konkretnymi argumentami, opisem sytuacji czy zachowań. To chyba najbardziej mnie zdziwiło. Z książki wyłania się nie Danuta Wałęsa – żona byłego prezydenta, tylko Danuta Wałęsa – żona, matka, kobieta, która potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji.