sobota, 3 listopada 2012

Tyrmandowie. Romans amerykański – Agata Tuszyńska

Książka Agaty Tuszyńskiej to jedna z moich zdobyczy z Targów Książki. Polecam ją szczególnie wielbicielom talentu Leopolda Tyrmanda, ale również osobom, które lubią epistolografię i literaturę biograficzno-wspomnieniową. O polskim pisarzu i publicyście opowiada jego późniejsza trzecia żona - Mary Ellen Fox. To kronika ich wspólnego życia od 1970 roku aż do śmierci Tyrmanda w 1985 roku.
Cała historia ich znajomości rozpoczęła się od listu wysłanego przez Mary do „New Yorkera”, w którym publikował Tyrmand. Młoda dziewczyna czytała jego teksty i identyfikowała się z nimi. Gdy się pierwszy raz spotkali od razu zaiskrzyło. Dzieliło ich wiele - ona była 23-letnią doktorantką iberystyki na Yale, a on 50-letnim pisarzem. On był Polakiem, ona – Amerykanką. Mimo to szybko stali się sobie bardzo bliscy, a to za sprawą listów. To dzięki nim Mary zdobyła serce Leopolda.
Po krótkim wstępie Mary Ellen pojawia się korespondencja z początku znajomości. Po lekturze kilkudziesięciu stron, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego książka nie ma podtytułu „listy”. Z czasem jednak zaczyna dominować narracja żony i jej wspomnienia uzupełniane są jedynie pojedynczymi listami. 
Książka pozwala nam poznać zupełnie innego Tyrmanda. Jego żona jest szczera i ma się wrażenie, że niczego nie ukrywa. Poznajemy pisarza od prywatnej strony, dowiadujemy się, że swych amerykańskich gości częstował własnoręcznie przygotowywaną tyrmandówką i bigosem. Cenił bardziej kulturę niż religię i tradycję, a w notesie zapisywał kolejne podboje miłosne. Gdy rodzą się dzieci, niespodziewanie dla Mary, pisarz bardzo się angażuje w pomoc - zmienia pieluchy, karmi, chodzi na spacery. Z opowieści wyłania się również Tyrmand-skąpiec, który był łowcą okazji w supermarketach. Jego zbytnia oszczędność sprawiła, że nie wykupił ubezpieczenia na życie, przez co po śmierci jego żona i 4-letnie bliźniaki zostały bez środków do życia.
Co ważne, dzięki książce poznajemy nie tylko Tyrmanda, ale również jego żonę – kobietę błyskotliwą oraz równorzędną partnerkę intelektualną. Jednak tak jak w życiu, także we wspomnieniach, to Tyrmand jest na pierwszym miejscu. Zaletą książki są kopie listów oraz niezliczona ilość zdjęć z prywatnego archiwum.

Autograf Agaty Tuszyńskiej

12 komentarzy:

  1. Czytałam niedawno Tyrmandów jestem zachwycona! Książka jest bardzo ciekawie napisana, do przeczytania jednym tchem. Zazdroszczę spotkania z autorką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ta książka była wspaniałą podróżą po życiu prywatnym Tyrmanda. Zachwycił mnie sposób, w jaki Marry opowiada o swoim mężu... A takich spotkań jak z Agatą Tuszyńską było podczas Targów Książki znacznie więcej:)

      Usuń
  2. kolejna książka, która muszę mieć tylko nie wiem kiedy ją przeczytam :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czyta się bardzo szybko z kilku względów. Przede wszystkim jest napisana bardzo dobrze i wciąga:) Poza tym zawiera wspomniane już przeze mnie fotografie i oryginały listów. Od Tyrmandów nie mogłam się oderwać i przeczytałam całość od razu:) Życzę przyjemnej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem wielką miłośniczką twórczości Tyrmanda, ale moja mama jest prawdziwą fanką, więc już wiem, co znajdzie pod choinką. :) A i ja sobie chyłkiem przekartkuję. :)
    Jestem bardzo ciekawa, czy Tuszyńska wspominała coś o biografii narzeczonej Brunona Schulza nad którą ponoć pracuje?

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest bardzo ładnie wydana, a jej środek z całą pewnością zachwyci wielbicieli twórczości Tyrmanda:)
    Niestety, zamieniłam z panią Agatą Tuszyńską, tylko kilka zdań na temat Tyrmandów... Przyznam, że o nowej książce nie wiedziałam, dziękuję za informację. Będę śledzić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś czytałam, że takie były plany pani Tuszyńskiej. Zobaczymy, co z nich wyniknie, postać bardzo ciekawa.

      Usuń
  6. Faktycznie, postać Józefiny Szelińskiej jest intrygująca szczególnie w kontekście Schulza. Najbardziej interesuje mnie wątek dotyczący jej tłumaczenia "Procesu" Kafki, pod którym podpisał się jej narzeczony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jej dalsze losy też są ciekawe. W ogóle tajemnicza postać i świetnie, że ktoś zechciał temat podrążyć.

      Usuń
  7. Bardzo lubię autorów, którzy są prawdziwymi badaczami i pasjonatami:) Ich książki są efektem często wieloletnich prac, ale warto na nie czekać.

    OdpowiedzUsuń
  8. A książka cały czas czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń