czwartek, 2 sierpnia 2012

Parrot i Olivier w Ameryce - Peter Carey

Czytanie tej książki było wyjątkowym przeżyciem, zaskakujące wydaje się to w kontekście faktu, że pierwsze dwa rozdziały były… zwyczajnie nudne. Już zaczęłam upewniać się, że lepiej o tej książce zapomnieć niż tracić czas na lekturę. W pierwszym rozdziale poznajemy dzieciństwo Oliviera, w drugim młodość Parrota. Wtedy zaczęłam się zastanawiać: jak to możliwe, że tych dwóch tak różnych bohaterów znajdzie się razem w Ameryce? Jak pisarz połączy ich losy? Ciekawość sprawiła, że postanowiłam dać książce ostatnią szansę i nie żałowałam swojej decyzji. Kilkaset stron czyta się bardzo szybko i jest to dobra rozrywka.
To jedna z ciekawszych książek jakie w ostatnim czasie przeczytałam. A o czym jest? To powieść o życiu w Ameryce, o arystokratach, biedakach i o rewolucji, ale przede wszystkim o przyjaźni między tytułowymi bohaterami. Olivier, zwany przez swego kompana Lordem Migrenom, należał do rodziny arystokratycznej, będącej w opozycji do Napoleona. Widzimy wpływ zawirowań historycznych na losy rodziny. Z kolei Parrot to syn wędrownego drukarza, wychowany przez Monsicura. Oto, co Parrot mówi o sobie: „(…) obudziłem się jako Parrot, ktoś kochany, przeciwnik rządu, jakobin, socjalista, człowiek z przeszłości płynący na falach historii…”
Autor zastosował ciekawy zabieg – niektóre wydarzenia widzimy z perspektywy dwóch, diametralnie różnych, bohaterów. Warto zaznaczyć, że bohaterowie drugoplanowi, którzy pojawiają się np. na początku ksiązki powracają później w przedziwnych konfiguracjach i sytuacjach. Ponadto postacie są nietuzinkowe, barwne i oryginalne. W książce nie brakuje również komizmu.
Polecam wszystkim tym, którzy lubią nagłe zwroty akcji, intrygi i zmienność narracji.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza